A A A

Zatrucia, utonięcia i wypadki drogowe

Dużo jest wśród dzieci wypadków zatruć, i to głównie spowodowanych pozostawieniem detergentów, wszelkiego rodzaju środków owadobójczych albo czyszczących w zasięgu rąk dziecka. Powinno być regułą, że wszelkie preparaty, które mogą spowodować zatrucie, muszą się znajdować pod zamknięciem, i to tak dobrym, aby go dziecko nie mogło pokonać.

Najczęstszymi jednak wypadkami u dzieci są utonięcia. A w każdym razie powodują najwięcej zgonów (20—30% ogółu zgonów spowodowanych wypadkami).

Dzieci toną, gdy kąpią się bez opieki, gdy wybiegają na słabo zamarzniętą taflę jeziora, rzeki czy sadzawki, wpadając do nie zabezpieczonej studni. Zawsze jest to rezultat niedopilnowania dziecka, nieuwzględnienia grożącego niebezpieczeństwa. Widzimy nieraz na jeziorze łódź wypełnioną ponad wszelką miarę, w której kłębi się podochocone towarzystwo. Ileż to razy na taką wesołą przejażdżkę zabiera się dzieci, nie bacząc na niebezpieczeństwo.

Dużo nieszczęść powodują wypadki drogowe. Ginie rocznie kilkaset dzieci. To tak, jakby duża, gwarna szkoła zniknęła nagle z powierzchni ziemi. Najwięcej jednak dzieci umiera na skutek potrącenia przez samochód czy ciągnik, nie w wypadku. Giną nie tylko wskutek nieuwagi kierowców czy rozwijania przez nich nadmiernej szybkości, ale dlatego, że bawią się w pyle drogi lub wybiegają na nią nagle w pogoni za piłką, albo nawet bez żadnego celu, ot tak, żeby wybiec z domu...

Każdy, kto podróżuje samochodem, ma za sobą moment grozy, kiedy przed rozpędzony samochód wybiega nagle małe dziecko lub też spostrzega się je niespodziewanie za zakrętem czy wzniesieniem. I nierzadko okazuje się, że matka rozmawia właśnie przez płot z sąsiadką albo zajmuje się czymś w domu! nie zwracając uwagi na dziecko.

Rodzice jakby nie zdawali sobie sprawy z tego, że wiek determinuje zdolność dziecka do rozpoznania1 sytuacji; i tak nie może ono sobie zdawać sprawy z niebezpieczeństwa, nie jest świadome szybkości jazdy samochodu, tak jak nie uświadamia sobie niebezpieczeństwa wynikającego z włożenia palca w gniazdko elektryczne, rączki w pracującą sieczkarnię czy z połknięcia 10 proszków nasennych albo włożenia sobie wierzbowej bazi w dziurkę od nosa. Małe dziecko nie potrafi jeszcze przewidywać, dlatego beztrosko igra z niebezpieczeństwem, a jeśli weźmiemy pod uwagę, że w miarę jak się rozwija, staje się coraz ciekawsze świata, wszystko chce zbadać, poznać, wszystkiego dotknąć — zrozumiemy, na jak wielkie jest narażone niebezpieczeństwo i jak duża wobec tego jest odpowiedzialność nas, opiekunów, aby je przed tymi niebezpieczeństwami uchronić.