A A A

Uwarunkowani genetycznie

„Tam gdzie industrializacja i urbanizacja narastają w podobnym tempie, statystyki są podobne: chłopcy przejawiają więcej nieprzystosowania społecznego niż dziewczęta. Natomiast tam, gdzie nie rozrastają się miasta i brak przemysłu, gdzie egzystencja ludzka stanowi kontynuację dotychczasowej kultury, chłopcy, gdy dorosną, zaczynają polować i wojować. Czynią tak, bo tego oczekują od nich ojcowie, bo ojcowie zachowują się identycznie, wreszcie, bo będąc chłopcami muszą się tak zachowywać, tego wymaga ich psychika i organizm. Ojcowie naszych chłopców i dziewcząt siedzą sobie przy biurkach i tylko żyłka pulsuje im na szyi. Grozi im wylew, zawał, ponieważ nie mają warunków do wyładowania właściwej mężczyznom energii, braknie im pewnych postaw i pewnych emocji.

Jedną z przyczyn nieprzystosowania społecznego chłopców wydaje mi się system norm broniących naszej skóry. Zabronione jest popychanie, odbieranie przedmiotów, bicie, nawet wrzask. Dziewczęta niczego takiego nie robią, chyba wyjątkowo. Natomiast wiele z nich plotkuje, intryguje, wyśmiewa, z zazdrości nie waha się nawet zaszczuć. Ale dotkliwe zranienie naszej wrażliwości jest mniejszym naruszeniem norm niż nie bardzo mocny kopniak. Jeżeli chłopak podbije koledze oko, może mieć grube nieprzyjemności. Jeśli dziewczynka intrygami i drwinami doprowadzi koleżankę do samobójstwa, nikt tego, co zrobiła, może nie zauważyć. Dziewczynki, nie wiedząc nawet, jak się to nazywa, stosują w walce socjotechnikę. Niszczą psychicznie, zmuszają do desperackich posunięć, walczą cudzymi rękami. Chłopiec zadaje ciosy samodzielnie, całkiem dosłownie rzuca się do bicia".

W świetle tych wywodów zachowanie się Antosia już nie budzi takiego niepokoju. Goni kota, popędzi psa, bo w jego genach zakodowany jest instynkt łowiecki. Zabiera się do bicia, zamiast swoje racje wytłumaczyć, bo go „rozpiera", bo w nim tkwią różne atawizmy i czasem dochodzi do głosu taka prymitywna dzikość. Ulega popędom, niezdolny jeszcze do snucia konstrukcji rozumowych, szuka wyładowania swojej energii, dusi się w rygorach poprawności, wyznaczonej kanonami ukształtowanymi w warunkach rozwiniętej cywilizacji. Trzeba mu się dać wyhasać, wybiegać, wykrzyczeć. Pozwolić rzucać przedmiotami, dźwigać ciężary, jeździć na nartach, na łyżwach, na rowerze, pływać, słowem — stworzyć warunki do wyżywania się, wyładowania energii, rozwijania sprawności fizycznej i siły.

Te proste rady nie są jednak wcale łatwe do zrealizowania w zurbanizowanym świecie. Ciasnota mieszkań i podwórek, zagrożenie komunikacyjne, paraliżujące poruszanie się dzieci w mieście, wysoka cena wszelkich przyrządów sportowych i ich mała dostępność w ogóle — oto trudności, jakie napotykają rodzice.

Społeczeństwa współczesne, świadome zagrożeń, jakie niesie cywilizacja, muszą szukać sposobów gwarantujących prawidłowy rozwój osobowości ludzkiej. Jeśli się dzieciom i młodzieży nie stworzy odpowiednich warunków rozwoju, możliwości wyładowania energii i wszelkich popędów w sposób; możliwy do społecznego zaakceptowania, mnożyć się będą frustracje i wszelkie odchylenia zagrażające zdrowiu społecznemu.