A A A

Trudny proces uspołecznienia

Do Antosia (2 lata i 8 miesięcy) przyszedł w odwiedziny Janek. W pierwszej godzinie chłopcy bawili się ładnie, ale w miarę upływu czasu Antoś stawał się coraz bardziej rozdrażniony i wreszcie oświadczył, że nie pozwala Jankowi jeździć na rowerze. Mama zaczęła mu perswadować, że to nie-ładnie być samolubem. „Muszę być samolubem, chcę być samolubem" — powiedział Antoś, podbiegł do Janka i uderzył go pięścią w głowę. Po czym oświadczył: „Jestem samolubem bijącym!" Mama zamknęła bijącego samoluba w drugim pokoju, ale płakał tak żałośnie, że nie miała sumienia go tam długo trzymać. Gdy weszła, chłopczyk rzucił się w jej objęcia, i gdy spodziewała się, że wyrazi skruchę i powie, że pozwoli już Jankowi jeździć na swoim rowerze, Antoś, przytulając się i łkając, wyjąkał: „Nie dam koledze roweru, nie lubię kolegi, niech on wlezie do norki i mieszka z kretem, powiem żołnierzowi, żeby do niego strzelił. Niech on sobie stąd idzie!"

Matka zrozumiała, że dziecko przeżywa prawdziwą męczarnię, gdyż nie jest w stanie uporać się z tą sytuacją. Odwróciła więc jego uwagę: zaczęła opowiadać ulubioną bajkę, potem wyjaśniła, że Janka! Trzeba przeprosić, co Antoś zrobił już bez oporu.

Otóż pamiętajmy o tym, aby nie przeciążać psychiki dziecka i nie „wałkować" długo jednej sprawy, nie zadręczać wpajaniem mu jakiejś normy pedagogicznej, bo uzyskamy efekt wręcz odwrotny. Pozwólmy, aby dziecko samo pomyślało nad doznanym przeżyciem, nad reakcją otoczenia na jego niewłaściwe postępowanie, a po pewnym czasie takie refleksje — sumując się — dadzą pożądany rezultat wychowawczy.

Gdy dziecko skończy trzy lata, coraz mocniej zaczyna odczuwać potrzebę kontaktu z rówieśnikami i łatwiej wytłumaczyć mu pewne konieczności, w tym również obowiązek podzielenia się z dziećmi swoimi zabawkami, poczęstowania czekoladką, słowem — dziecko w tym wieku staje się coraz podatniejsze na uspołecznienie. Niektórzy rodzice nie rozumieją tego procesu i nie doceniają jego wychowawczej wagi. „Mój Marek nie znosi towarzystwa innych dzieci — mówi niejedna mama. — Po prostu jest aspołeczny. Ma już to zakodowane" — oznajmia. I co najdziwniejsze — mówi tak, jakby się tym chlubiła. Wszyscy się mają domyślić, że1 Marek wyrasta ponad przeciętność i towarzystwo rówieśników, słabiej od niego rozwiniętych, jest dla niego nudne.

Mama Marka nie wie o tym, że każde dziecko przychodzi na świat jako istota aspołeczna i nabiera cech uspołecznienia dopiero w miarę rozwoju, pod wpływem kontaktów ze światem zewnętrznym.

Nie wie o tym, że egoizm małego dziecka jest fazą rozwojową, ale jeśli pod wpływem fałszywego postępowania wychowawców przeniesiony zostanie do późniejszych okresów życia i utrwali się, jest rysem infantylnym i wskazuje na niedojrzałość osobowości danego człowieka.