A A A

Okrutna zabawa

Co czuje dziecko wyrzucone przez matkę z mieszkania? Albo takie, do którego matka czy ojciec, a co gorsze — oboje nie odzywają się przez kilka dni? Takie dziecko czuje się odtrącone, ziemia usuwa mu się spod nóg, cierpi. A dziecko bite przez rodziców? Jaki obraz świata kształtuje się w jego świadomości? Że kto silniejszy, ten ma rację? Że można bić słabszego? I co warta jest siła, która pastwi się nad słabszym, licząc na bezkarność? Nie łudźmy się, że dziecko zapomni o krzywdach, że to minie bez śladu. Wszystko koduje się w pamięci i po czasie daje znać o sobie. Wielu dorosłym się wydaje, że jak małe, to nie pamięta, zapomni. Jeśli milczy i nie wraca do przykrych przeżyć, to dlatego, że się wstydzi albo boi. Nie wszyscy zdają sobie sprawę z tego, że dzieci nieraz wstydzą się za rodziców. Wstydzą się, gdy rodzice są niesprawiedliwi, gdy nie potrafią się opanować, gdy tracą formę. Niegodne zachowanie się osób, które stanowią najbliższe otoczenie dziecka, a które ono kocha i chce akceptować, spowodować może w jego psychice poważne zaburzenia. Oto scenka rodzinna:

Państwo Z. mają trzyletniego Tomka. Mieszkają z babcią i prababcią. Młodzi rodzice ciężko pracują, niewiele zarabiają, podejmują więc dodatkową pracę zarobkową. Są wiecznie zmęczeni i zdenerwowani. Łatwo się irytują, krzyczą na dziecko, poszturchują je. Chłopiec jest wątły i nerwowy. Często choruje, co lekarka tłumaczy ucieczką w chorobę. Kiedy jest chory — rodzice się o niego martwią i są dobrzy.

Podczas kolejnej wizyty lekarka, widząc wzmożoną pobudliwość nerwową dziecka, wypytuje szczegółowo o zdarzenia minionych tygodni. Mama Tomka opowiada m.in. taką historyjkę: ostatniej niedzieli przyjechał wujek z Krakowa. Cała rodzina zasiadła do stołu, a Tomek bawił się w swoim kąt-ku. W pewnej chwili Tomek potrącił wazonik, który się rozbił. Oczywiście, zaraz wszczął się krzyk: „Gapa, coś ty narobił!" „No, przynieś pas!" Tomek posłusznie przyniósł pasek ojca z drugiego pokoju. „Spuszczaj spodnie!" — rozkazuje wujek. Tomek ściąga rajstopki i kładzie główkę na kanapie.

Lekarka słucha tej opowieści z rosnącą zgrozą. „Ale pani doktor — mówi mama Tomka — niech pani nie myśli, że go ktoś uderzył. To tylko było tak, dla hecy. Uśmieliśmy się, że Tomek tak wujka słucha".

No i od czego zacząć tłumaczenie, jak trafić do ludzi, którzy aranżują tak ohydną scenkę i uważają ją jeszcze za dobrą zabawę? A przecież kochają swoje dziecko i chcą jego dobra. Lekarka cierpliwie zaczyna od tego, że skoro dziecko tak potulnie i natychmiast przyniosło pasek, to znaczy że jest do tego wdrożone, bo dostaje nim lanie. Reakcje Tomka, nazbyt nerwicowe, muszą być wywołane niewłaściwym postępowaniem rodziców. Następnie prosi matkę Tomka, aby spróbowała sobie wyobrazić, co czuło jej dziecko, gdy z główką wtuloną w ka-napę, ź gołą pupką wypiętą do wujka, mamy, taty, babci i prababci czekało na ciosy. Aby spróbowała sobie wyobrazić strach dziecka, jego wstyd i nadzieję, że może mama albo babcia, albo prababcia powstrzymają karzącą rękę. I żeby spróbowała pomyśleć, co się dzieje w duszy dziecka po takim przeżyciu, co sądzi o swoich rodzicach, którzy przecież mają być dla niego wzorem, co sądzi o babci i prababci, nie mówiąc o wujku. Tomek nie jest jeszcze w stanie zrozumieć, ale w jego psychice przeżyty obraz i przeżyte uczucia zakodowały się bardzo głęboko. Został o wiele bardziej skrzywdzony, niż gdyby po prostu dostał klapsa w chwilę potem, jak zbił wazonik, choć i to byłoby niesprawiedliwe, bo nie chciał tego zrobić. Zabawiono się okrutnie jego kosztem i nie trzeba wielkiej wnikliwości psychologicznej, aby wywnioskować, jakie mogą być skutki takiego traktowania dziecka.