A A A

Ojciec też „rodzi"

Ale nie tylko przyszła mama powinna być w tym okresie dopieszczona, tata również. Często się zdarza, że kobieta, zwłaszcza bardzo młoda, rodząca pierwszy raz, tak jest zasłuchana w swoje wnętrze, tak całkowicie pochłonięta zbliżającą się chwilą, że nie starcza jej wyobraźni, aby pomyśleć, że przyszły ojciec także czuje lęk wobec tego, co ma nastąpić, też jest speszony, a w dodatku nie ma urlopu ojcowskiego, musi biegać do pracy, gdzie boryka się z różnymi problemami i w rezultacie jest wykończony nerwowo. Brzmi to może paradoksalnie, ale kobieta powinna być w tym okresie czulszą żoną niż zazwyczaj. Te ostatnie dni oczekiwania na to, co ma nastąpić, powinno rodziców jeszcze bardziej zbliżyć, nasycić związek nowymi treściami.

Razem powinni przejrzeć, czy przygotowali dla dziecka wszystko, co mu będzie potrzebne, razem przygotować rzeczy do szpitala, wspólnie poczytać jeszcze to i owo na temat porodu, pielęgnacji i wychowania dziecka i spokojnie czekać. Opóźnienie się porodu w stosunku do daty ustalonej wspólnie z lekarzem nie musi od razu niepokoić. Możliwa jest przecież omyłka w obliczeniu. Lekarze mówią, że można czekać do tygodnia od tej daty, jeśli, oczywiście, kobieta nie odbiera żadnych niepokojących sygnałów w postaci np. gwałtownego nasilania albo zanikania ruchów płodu lub jeśli nie nastąpił znaczny upływ wód płodowych.

A gdy się już znajdziemy na oddziale położniczym, powinnyśmy pamiętać przede wszystkim o tym, że lęk, nawet podświadomy, wywołuje napięcie, które obejmuje cały układ mięśniowo-nerwowy. To napięcie może działać paraliżująco na akcję porodową, a w dodatku szkodzi dziecku, gdyż powoduje jego niedotlenienie. A więc trzeba uczynić wysiłek, aby się rozluźnić, zrelaksować, aby się

skupić na pomocy dziecku. Istotnym czynnikiem, jest właściwe oddychanie, inne w pierwszej, a inne w drugiej fazie porodu. Tego się trzeba nauczyć od lekarza albo położnej. Nawet jeśli przed porodem kobieta nie miała możliwości nauczenia się tego, może poprosić o instrukcję obecnego na sali porodowej lekarza czy pielęgniarkę położną. Zresztą rytm skurczów porodowych narzuca sposób oddychania i jeśli kobieta choć trochę wie, jak się trzeba' przy tym zachować, szybko opanuje potrzebną umiejętność. W drugiej fazie porodu trzeba bardzo pilnie wsłuchiwać się w instrukcje położnej czy lekarza, aby maksymalnie pomóc dziecku w przetoczeniu główki, a potem reszty ciała na zewnątrz.

Kobiety, które mają za sobą udany poród, wiedzą, że w momencie gdy asystujący krzyknie: „idzie główka!" — nie czuje się już żadnego bólu. Wszystkie siły duchowe i fizyczne kobiety skierowane są na to, żeby pomóc dziecku. Chodzi o to, aby możliwie najłatwiej przesunęło się ono przez wąski przecież, mimo że w tym momencie maksymalnie rozwarty otwór, którego mięśnie powinny być jak najbardziej elastyczne i wilgotne. Pożądane reakcje organizmu zależą w dużym stopniu od nastawienia psychicznego i dlatego tak ważne jest, aby kobieta rozumiała, co się z nią dzieje. Powinna też wiedzieć, co się dzieje z dzieckiem. Niestety, ciągle jeszcze wiemy bardzo niewiele o tym, co się dzieje w jego psychice. Małe światło na tajemnicę tych pierwszych przeżyć rzuca psychologiczna analiza snów przeprowadzona u wielu dorosłych osób. Ujawnia ona pozostałości urazu porodowego, a na- 1 wet przeżycia pochodzące z okresu prenatalnego. 1 A więc już wtedy dziecko czuje, odbiera wrażenia, 1 tylko nie jest w stanie dać temu wyrazu, wyartykułować ich. Urodził się człowiek. Pamiętajmy — nie miniaturka, ale normalny człowiek, tyle że niedojrzały. Przemówmy do niego. Wspominałyśmy o tym, że noworodek reaguje na dźwięki, a ze szczególną wrażliwością na głos matki, gdyż słyszał go w okresie życia płodowego. Jest z tym dźwiękiem oswojony, więc gdy go usłyszy natychmiast po opuszczeniu łona matki, poczuje się raźniej, bezpieczniej. Przynajmniej tyle powinnyśmy wywalczyć dla siebie i naszych dzieci. I na to nie trzeba dodatkowej powierzchni szpitalnej, jedynie zrozumienia istoty rzeczy przez personel oddziałów położniczych. Pozostawienie dziecka jakiś czas po porodzie przy matce wymaga tylko niedużej korekty organizacyjnej. Domagajmy się tego.