A A A

Oceniać intencje

Zapomniała naprawdę, oboje zapomnieli wśród wesołej zabawy. Nie chcieli skrzywdzić Magdusi, chcieli tylko się jej pozbyć, żeby im nie przeszkadzała. Zostali skarceni, ale proporcjonalnie do intencji, a nie do skutków. Nie możemy bowiem karać dzieci za skutki ich złych czynów, gdyż nie są zdolne ich przewidzieć. Kara, jeśli uznajemy, że trzeba ją zastosować, powinna brać za punkt wyjścia zamiar, intencje, opierać się na ocenie stanu świadomości dziecka.

Jeśli na przykład trzyletni chłopczyk wyjmie z biurka ojca latarkę i rozłoży ją na czynniki pierwsze, a przez to unieruchomi, nie możemy go karcić za zepsucie latarki. On nie chciał jej zniszczyć, chciał tylko zobaczyć, co jest w środku, trzeba go pouczyć, że to nieładnie zaglądać do cudzej szuflady.

Dobrze jest od najmłodszych lat — jak już wspomniałam — wpoić w dziecko szacunek dla prywatności drugiego człowieka, nauczyć, że każdy ma swoje kąciki i sprawy, do których nikt, bez upoważnienia, nie może mieć dostępu. Aby je do tego przyzwyczaić, można jakąś szufladę czy pudełko przeznaczyć na skarbiec dziecka i poradzić, aby tam włożyło swoje najcenniejsze, to znaczy najbardziej ulubione, rzeczy, i przyrzec, że nikt, bez pozwolenia dziecka, do tej skrytki nie zajrzy. Zakaz musi dotyczyć także i rodziców, którzy przykładowo co jakiś czas powinni poprosić dziecko o pozwolenie zajrzenia do skarbca.

Jednocześnie trzeba usilnie pracować nad otwarciem dziecka ku światu, ku ludziom, kształtować w nim zdolność do interesowania się światem zewnętrznym, do wymiany swoich rzeczy, myśli i uczuć. Widzimy nieraz, obserwując zabawę dzieci, np. w piaskownicy, jak rodzice albo dziadkowie zazdrośnie strzegą, aby jakiś „obcy" nie wziął zabawki ich dziecka. „Nie rusz, to nie twoje!" — odnosi się zarówno do dziecka własnego, jak i cudzego. Własnemu zakazuje się ruszenia zabawki cudzego dziecka, cudzemu — własnego. „Cudzego nie ruszę, swojego nie dam" — oto fundament moralności, którą wpaja się dziecku od zarania i potem wyrasta z niego sobek, który nikomu niczego nie użyczy i pyszni się tym, że „niczego od nikogo nie potrzebuje".