A A A

O płci decyduje mężczyzna

Zacznijmy od tego, że plemniki zostały odkryte dopiero w drugiej połowie XVII wieku. I to przypadkiem. W dodatku nie przez uczonego, ale przez holenderskiego kupca, Antony van Leeuwenhoeka, który miał pasję badawczą, zajmował się amatorsko szlifowaniem soczewek i budową mikroskopów. W roku 1677 wziął pod mikroskop spermę człowieka i odkrył pływające w niej drobne ciałka. Były to plemniki. Napisał o tym wydarzeniu do Królewskiego Towarzystwa Naukowego w Londynie, które doceniło wielkość odkrycia. I taki był początek ważnej dziedziny nauki, ale dopiero w dwa i pół wieku później opracowano chromosomową teorię dziedziczności i hipotezę chromosomowego wyznaczania płci. Na początku XX wieku amerykański genetyk Thomas Hunt Morgan wykrył, że istnieją dwa rodzaje plemników: część z chromosomami X i część z chromosomami Y. I oto właśnie zbliżamy się do momentu istotnego dla zdeterminowania płci dziecka: stwierdzono, że w chromosomach zawarta jest informacja genetyczna dotycząca płci. Chromosomy kobiety oznacza się symbolem XX, zaś chromosomy mężczyzny symbolem XY.

W akcji prokreacji tak ojciec, jak i matka przekazują potomkowi swoje geny pogrupowane w chromosomach. O tym, czy dziecko będzie dziewczynką, czy chłopcem, decyduje fakt, czy wśród chromosomów, które otrzyma od ojca, znajdzie się dłuższy chromosom płciowy oznaczony jako X, czy krótszy oznaczony jako Y. A ściślej mówiąc, wszystko zależy od tego, który z tych chromosomów szybciej dotrze do komórki jajowej i zagnieździ się w niej w chwili, gdy jest ona gotowa do natychmiastowego zapłodnienia. Szanse są właściwie wyrównane albo prawie wyrównane, bo gdy chromosomy X są bardziej odporne i dłużej zachowują żywotność, to chromosomy Y, choć mniej odporne, są szybsze od chromosomów X. A więc, jeśli zważymy, że materiał genetyczny matki zawiera zawsze tylko chromosomy XX, materiał genetyczny ojca XY, o płci zdecydują plemniki ojca, gdyż jedynie one zawierać mogą chromosom Y, przenoszący płeć męską.

Statystyki wskazują, że choć rodzi się więcej chłopców niż dziewcząt (106 na 100), to stopniowo ta proporcja się równoważy, a nawet przeważa na szalę żeńską, gdyż płody męskie są biologicznie słabsze i znacznie większy jest wskaźnik śmiertelności chłopców w pierwszych dniach życia (o 35— —40%).

Teraz, gdy już wiemy, że na płeć dziecka, jak dotąd, nie możemy mieć żadnego wpływu i że nie jest ona „winą" matki, zgódźmy się, że najbardziej powinno nam zależeć na tym, aby nasze dziecko było normalne pod każdym względem, dobrze rozwinięte i zdrowe. Mając zaś na uwadze dobro dziecka uprzytomnijmy sobie, jakie wartości niesie ze sobą każda płeć, starajmy się, aby dziecko jak najwcześniej miało świadomość swojej płci i identyfikowało się z nią.