A A A

Nie zmuszać do jedzenia

Dzieci w czasie choroby mają słaby apetyt, to rzecz wiadoma. Nie wmuszajmy w nie na siłę jedzenia. Różnicujmy potrawy, podsuwajmy maleńkie porcje, urozmaicajmy menu, dbajmy o estetykę. Ozdobny talerzyk, jakaś szczególnie ładna serwetka do ust z obrazkiem, towarzystwo rodziców, którzy też jedzą wtedy obiad czy kolację, wszystko to powinno stwarzać atmosferę, w której dziecko bezwiednie sięgnie po łyżkę.

Zmuszanie dzieci do jedzenia groźbą czy prośbą jest wielkim błędem wychowawczym, za który wysoką cenę płaci przede wszystkim dziecko. Nie do wiary, ale są rodzice, którzy uważają, że jeśli się dziecka nie zmusi do jedzenia, to jeść nie będzie, osłabnie i umrze z głodu. Wobec tego, aby ratować swoje dziecko przed śmiercią głodową, kładą przy talerzu pas i jeśli odmawia jedzenia albo się ociąga — biją je. Co uzyskują w ten sposób? Narażają dziecko na nerwicę, owrzodzenie żołądka w przyszłości (spotyka się w szpitalach kilkuletnie dzieci z chorobą wrzodową) i — co za tym idzie — niestrawność na całe życie.

Pobudzenie nerwowe, strach, obrzydzenie — wszystko to powoduje zwiększone wydzielanie soków żołądkowych, co prowadzi właśnie do choroby wrzodowej żołądka i dwunastnicy. Mali pacjenci gastrologicznych oddziałów szpitalnych to w znacznej części ofiary własnych rodziców, którzy głupio albo okrutnie postępowali z dziećmi, doprowadzając je do nerwicy.

Są, oczywiście, dzieci, które mają słaby apetyt. Trzeba wtedy szukać przyczyn. Może niewłaściwa dieta powoduje wadliwą reakcję chemiczną w organizmie, która zabija apetyt lub uniemożliwia jego wyzwolenie? Może trzeba podać dziecku więcej kwasów, więcej soli, może brak mu potasu? Trzeba wiedzieć, jakie są składniki chemiczne poszczególnych produktów żywnościowych, i umieć odpowiednio pokierować dietą dziecka. Ponadto pamiętajmy, że jedne dzieci jedzą mniej, drugie — więcej. Są też dzieci leniwe do jedzenia. Nie chce im się po prostu „buzią ruszać", ale nawet one, gdy poczują duży głód — będą jadły.

Niektórzy rodzice słabo jedzących niemowląt zaczynają je karmić w nocy, przez sen, co jest absurdalne i dowodzi braku rozsądku. Trzeba wiedzieć o tym, że mechanizm jedzenia i trawienia związany jest z dodatkowymi wrażeniami, które pobudzają wydzielanie soków trawiennych. Proces przygotowania pożywienia, krzątanina matki czy ojca, szykowanie naczyń czy buteleczek — wszystko to dziecko obserwuje i kojarzy z jedzeniem. Bodźce te uruchamiają soki trawienne, bo pod wpływem wrażeń wzrokowych mózg wysyła odpowiednie sygnały do przewodu pokarmowego. Powstają więc w dziecku predyspozycje do przyjęcia pokarmu, czego brak, gdy podajemy mu pokarm przez sen.

Dziecko jest bardzo skomplikowanym mechanizmem psychofizycznym, a nie tylko przewodem pokarmowym. Nawet najmniejsze, nawet takie, które jeszcze żyje w łonie matki. Pamiętajmy o tym stale.

Gdy jesteśmy przy sprawach diety, chcemy przypomnieć młodym rodzicom, że dziecko nie rodzi się z wykształconym w pełni systemem trawiennym. Kształtuje się on w miarę rozwoju. Przy czym rozwój ten nie przebiega identycznie u wszystkich dzieci. Są np. takie dzieci, które nie mają wykształconych fermentów potrzebnych do trawienia glutenu — składnika, który jest w mące pszennej i żytniej, w kaszy jęczmiennej i mannie, w płatkach owsianych. Takie dzieci, karmione mieszankami z zawartością glutenu, są stale chore. Kolki, wzdęcia, gazy, bóle brzucha, dziecko się męczy, cierpi, nieraz płacze całymi godzinami, a matka i ojciec razem z babcią i dziadkiem biegają bezradni, parzą rumianek, podają koperek, kładą dziecko na brzuszku, a to wszystko nie pomaga, bo nie może pomóc, gdyż w jelitach dziecka zachodzi właśnie taki proces, jaki opisałyśmy wcześniej: resztki nie strawionej treści pozostają w zagłębieniach jelit, gdzie rozkładają się, powodują zatrucia, alergizacje, stany zapalne aż do ropnych, co niekiedy staje się przyczyną ogólnego zatrucia.

Nietolerancji glutenu można zaradzić: dajemy dziecku mieszankę z ryżu, kukurydzy czy mąki gryczanej; zauważmy notabene, że obecnie dla niemowląt do trzech miesięcy w ogóle nie produkuje się mieszanek na bazie pszenicy, żyta, jęczmienia czy owsa. W każdym przypadku kłopotów trawiennych u niemowlęcia trzeba bardzo wnikliwie przeanalizować, co może być ich przyczyną, a przede wszystkim zasięgnąć porady lekarza.