A A A

Nie wszystko naraz

Wiemy już o tym, że od momentu gdy nauka odkryła, nazwała i opisała bakterie, nastąpił zwrot w higienie. Okazało się m.in., że każdy barwnik i każde pachnidło, podobnie jak detergent, może być przyczyną uszkodzenia naskórka. Dlatego najnowsza pediatria zaleca mydła dla dzieci białe, jak najmniej pachnące, z minimalną ilością środków chemicznych, i przestrzega przed nazbyt energicznym pucowaniem dziecka, właśnie dlatego, aby nie doprowadzić do zniszczenia chroniącej skórę powłoki naturalnego tłuszczu.

To nowe nastawienie przyjmowane jest z nieufnością przez matki, którym wpojono, że dzieci trzeba codziennie kąpać, solidnie przy tym mydląc. A więc prosimy: zastanówcie się nad tym, o czym tu mówimy, i zredukujcie liczbę kąpieli np. do trzech w tygodniu. A w żadnym razie nie używajcie płynów do kąpieli i pachnących, kolorowych mydeł. Chcemy też zachęcić matki, aby nie odkładały wszystkich czynności pielęgnacyjnych i kosmetycznych przy dziecku na wieczorny program kąpieli. Obcinanie paznokci, ściąganie ciemieniuchy, czyszczenie uszu itp. może być z powodzeniem dokonywane w ciągu dnia, np. po przewinięciu czy, gdy dziecko starsze, po wysadzeniu na nocnik i umyciu potem rąk. Można to robić w taki sposób, aby nie było dla dziecka przykrością, lecz przyjemnością. Ono wielokrotnie w ciągu dnia odczuwa potrzebę troskliwości ze strony matki, chce, aby się nad nim pochyliła, wzięła na ręce, nim tylko zajęła się, na nim skoncentrowała. Dlatego czynności pielęgnacyjne przyjmuje jako pieszczotę, oczywiście, jeśli są wykonywane delikatnie. Im częściej matka skupia swoją uwagę na dziecku, tym bardziej czuje się ono zadowolone i bezpieczne. Przy okazji warto uprzytomnić i taką rzecz, że dzieci bardzo lubią, gdy się je gładzi po plecach, czochra. Opuszki palców matki, ich dotyk to najmilsza pieszczota dla dziecka. Pamiętając o tym, trzeba zrezygnować z długich paznokci, obcinać je równo z opuszką palca, abyśmy dotknięciem nie drażniły maleństwa. Nawet kotka, gdy ma małe, chowa pazury. Zostawmy elegancję rąk na późniejszy okres.

A propos ciemieniuchy. Jej usuwanie należy właśnie do tych zabiegów, które wymagają czynności mechanicznej. A więc nawilżywszy skórę tłustym kremem, a nie oliwą, która wysusza, czystym paznokciem usuwamy ciemieniuchę. Używanie do tego celu grzebyków lub szczoteczek nie daje pożądanego efektu, gdyż ściąga się w ten sposób tylko wierzchnie warstwy ciemieniuchy. Zabieg ten należy często powtarzać w ciągu dnia, gdyż ciemieniucha stale narasta. Powstaje ona w tym okresie, kiedy gruczoły łojowe intensywnie produkują łój, który gromadzi się nadmiernie i zeskorupia na głowie w okolicy ciemiączka, za uszami i na łukach brwiowych. Występuje u dzieci, które mają skłonność do alergii.

Wiele osób ulega przesądowi głoszącemu, że ciemieniuchy nie należy ruszać. Nieprawda, pod skorupką ze złuszczonego naskórka i łoju, bo to jest właśnie ciemieniucha, następuje zanik naskórka, który niszczeje bez dostępu powietrza. W momencie gdy usuwamy naskórek, możemy nieraz dostrzec pod skórą krwawe podbiegnięcie: świadczy ono o tym, że ciemieniucha zalegała zbyt długo, dlatego właśnie należy ją usuwać, zanim ten proces nastąpi. I niech nas nie szokuje fakt, że mechanizm tej czynności jest nieco brutalny. Jeśli matka sama to robi, odpowiednio delikatnie i przy akompaniamencie czułych słów i gestów, dziecko nie tylko nie cierpi, ale odczuwa zadowolenie wynikające z zaspokojenia potrzeby matczynej troskliwości.

W podejściu do spraw higieny dużą rolę odgrywa nawyk. Starajmy się wpoić naszym dzieciom nawyki higieniczne. Te najprostsze: że przed jedzeniem oraz po wypróżnieniu się zawsze myjemy ręce. Że wieczorem trzeba umyć nie tylko twarz i ręce, ale i dolną część ciała. Że po umyciu zębów przed spaniem już niczego nie jemy. Że rano przemywamy oczy i płuczemy usta.

I jeszcze jedno zalecenie dla tych rodziców, którzy mają chłopców: pamiętajmy o higienie siusiaka. W okresie niemowlęcym trzeba go codziennie obmyć zwilżoną w wodzie watką, odciągnąwszy delikatnie palcem napletek.

Spełnianie codziennych czynności higienicznych nie musi być dla dziecka utrapieniem. Przeciwnie, może być czynnością miłą, o ile rodzice będą je umieli odpowiednio zaprogramować, a więc — po pierwsze: jak najwcześniej uprzytamniać dziecku, że pozbycie się brudu rodzi uczucie ulgi, jest przyjemnością, po drugie: sprawić, aby chwile kąpieli były pożądane, bo w wannie czeka dziecko zabawa. Pozwólmy się dziecku wypluskać i zadbajmy o to, aby, gdy starsze, miało przedmioty takie, jak mydelniczka, pojemnik na szczoteczkę do zębów, gąbkę itp. do swojego wyłącznie użytku.

Gdy włożymy w tę sprawę trochę trudu, uchronimy dziecko przed niechlujstwem na całe życie. Już zawsze będzie odczuwało potrzebę czystości i z łatwością, automatycznie, wykonywać będzie czynności konieczne do jej utrzymania.