A A A

Nie wolno bić dzieci

Matka, o której piszemy, zapewne już nigdy nie zrobi czegoś podobnego, ale ileż jest matek, które nie zadadzą sobie trudu przeanalizowania podobnej sytuacji. Powie ktoś, że to drobiazg. Nie, nie drobiazg. Nic nie pozostaje bez śladu. Takie przeżycia zapisują się, jeśli nie w świadomości, to w podświadomości dziecka. Nie mniej szkodzą rodzicom. Chyba mało jest takich ludzi, w których nigdy nie zrodził się odruch uderzenia dziecka, gdy mocno zdenerwuje. Zresztą, nie tylko dziecka. Chętnie by się wymierzyło klapsa również komuś dorosłemu, gdy człowieka „doprowadzi do pasji". Jednak uderzyć dorosłego — strach, a dziecko nie odda. Skoro jednak możemy opanować odruch złości wobec dorosłego, bo musimy, to dlaczego nie zdobywamy się na to wobec dziecka? Starajmy się go także opanować, powiedzmy sobie, że w stosunku do dziecka, a może właśnie przede wszystkim wobec niego nie możemy folgować swoim nerwom. Bo ono nam też odda. Nie od razu, ale po jakimś czasie. Swoją nerwicowością, brakiem zaufania do nas, a czasem zwątpieniem w nasze poczucie sprawiedliwości, w naszą dobroć.

Niejedna matka i niejeden ojciec mają w swoim, doświadczeniu podobne przeżycia: nagłe uderzenie dziecka i wstrząs na widok jego reakcji. Ci, którym wystarczyła jedna lekcja, już nigdy więcej nie uderzą ani swojego, ani innego dziecka. Ci jednak, którzy biją dzieci i w dodatku do tego postępowania dorabiają całą ideologię, nigdy nie będą odpowiedzialnymi opiekunami i wychowawcami dzieci. Mierne też osiągają wyniki.

A wracając do sytuacji, od której wyszliśmy: matka się śpieszy, a mały Jaś nie daje się ubrać, trudno wskazać jakiś jeden sposób postępowania. W każdym razie trzeba na chwilę przerwać ubieranie, może przytulić dziecko, może wziąć do łazienki i przemyć buzię, podać coś do picia albo zabawkę do ręki. Słowem — odwrócić uwagę. To najlepszy sposób odzyskania panowania nad dzieckiem i prze-prowadzenia swojej woli. Uderzenie, choć może doraźnie skuteczne, jest niedopuszczalnym gwałtem. To jednak, co się stało, jest już nie do naprawienia, można się natomiast starać, aby się więcej nie powtórzyło.

„Cuiusvis hominis est errare, nullius nisi insipientis in errore perseverare” — powiedział Cycero, co oznacza: — każdy człowiek może popełnić błąd, ale tylko głupiec trwa w błędzie.

Pamiętajmy w każdej chwili naszego kontaktu z dzieckiem, że ono poprzez nas uczy się życia, zdobywa wiedzę o stosunkach między ludźmi, o ludzkich charakterach. To są jego pierwsze, a zarazem najważniejsze, bo najbardziej brzemienne w skutki doświadczenia. Dobrze jest, gdy nie tylko dziecko wyciąga nauki z kontaktu z matką, ale również ona się uczy. Jeżeli natomiast jest nieuważna, niezdolna do wyciągnięcia nauki z reakcji dziecka, z własnych w stosunkach z nim błędów, to znaczy, że nieodpowiedzialnie podchodzi do swoich obowiązków macierzyńskich i nie traktuje swojego dziecka z należytą powagą i szacunkiem.