A A A

Nie przegrzewać

Aby zrozumieć, czym dla dziecka jest woda, na-wilgocenie, trzeba lepiej poznać właściwości jego organizmu i wiedzieć o tym, że dziecko nie posiada takiej liczby gruczołów potowych jak człowiek dorosły, a najwięcej ich znajduje się na dłoniach i stopach dziecka. Ono się nagrzewa jak przedmiot, przejmuje ciepło z otoczenia i nie posiada centralnych mechanizmów, które by regulowały ten proces. Dlatego dziecko należy chronić przed upałem, nie wystawiać na słońce ani na dwór, nawet w miejscu zacienionym, jeśli panuje temperatura około 30°C. Małe dzieci, od urodzenia do półtora roku, powinny być w godzinach największego upału przetrzymywane w zamkniętym pomieszczeniu, do którego nie ma dostępu nagrzane powietrze z zewnątrz.

Jak to robić w naszych M3? Okazuje się, że można osiągnąć względny chłód w następujący sposób: zamykamy okna i zasłaniamy je białymi prześcieradłami albo zasłonami, np. żółtymi czy seledynowymi, wstawiamy do pokoju miskę z chłodną wodą i w takim pomieszczeniu trzymamy nasze małe dziecko w godzinach 11—14, to jest w największy upał. Nie wyprowadzamy dzieci w tej porze na spacer, jeśli przebywamy latem w mieście i nie mamy możliwości znaleźć się nad wodą, skąd dochodzi chłód. To nieprawda, że silnie promieniujące w tych godzinach słońce jest dla nich korzystne. Odwrotnie, mogą dostać udaru słonecznego.

Groza ogarnia człowieka, gdy widzi nieraz w parkach, podczas największego skwaru, małe dzieci w wózkach, zakopane w betach i jeszcze osłonięte kapką z nie przepuszczającego powietrze stilonu. A ileż to razy matka, sama wydekoltowana maksymalnie, przynosi do poradni w czasie upału chore dziecko ubrane w ciepły sweterek. A gdy lekarz powie: „Dlaczego pani męczy swoje dziecko i naraża je przez przegrzanie na tak wielkie niebezpieczeństwo?" — niejedna matka przyjmie to ze zrozumieniem i wyciągnie wnioski, ale są i takie, które się oburzą: „E, głupia ta lekarka" — powiedzą. Taka jest siła tradycji, błędnego mniemania, gdzieś głęboko zakodowanego przeświadczenia, że jak dziecko chore, to przede wszystkim trzeba pilnować, aby się nie przeziębiło, nie zmarzło.

Wiedzmy o tym, że dziecko przegrzane łatwiej chwyta bakterie, gorzej reaguje na chorobę: dostaje prawie zapaści, nie chce jeść, nie może spać, nie chce nawet pić. Mało kto wie o tym, że nieraz w szpitalach, gdy małe dzieci chorują, wysoko gorączkując, wkłada się je do chłodnej kąpieli, aby obniżyć temperaturę ciała. Oczywiście, trudno stosować taką terapię na własną rękę, bez lekarza, ale pamiętajmy, gdy małe dziecko w czasie dużych upałów zaczyna gorączkować, odmawia jedzenia i picia, natychmiast trzeba wieźć je do szpitala, bo gdy traci wodę, jest narażone na śmiertelne nie-bezpieczeństwo.

I jeszcze jedno: w lecie, podczas upałów, dobrze jest wystawić przed dom wanienkę napełnioną wodą, ustawić ją w cieniu i co jakiś czas zanurzać w niej dziecko. A jeśli jesteśmy w mieście i mieszkamy w blokach, gdzie nie ma możliwości wystawienia wanienki na dwór, trzymajmy ją w domu i zanurzajmy dziecko parę razy w ciągu dnia w takiej chłodnej kąpieli.

Profesor Mieczysław Michałowicz, znakomity pediatra polski, wbijał do głowy swoim studentom- -medykom i powtarzał matkom przy każdej okazji jako jedną z podstawowych prawd o fizjologii dziecka następujące zdanie:

„Dziecko jest jak kwiat. Potrzebuje do życia dużo wody".