A A A

Kochać, ale spac osobno

Gdy dziecko się w nocy budzi z płaczem, lepiej nie brać go do swego łóżka. Raczej niech matka czy ojciec przycupnie przy łóżku dziecka, położy mu rękę pod policzek, pokołysze, zanuci, póki ono spokojnie nie zaśnie. Starajmy się nie dopuścić do powstawania u dziecka nawyku przechodzenia w nocy do łóżka rodziców. Po pierwsze dlatego, że zakłóca to sen całego domu. Wędrujące po nocy dziecko budzi siebie i rodziców, a nieraz wybija ze snu na długie godziny. Po drugie, paraliżuje współżycie rodziców, a jeśli nawet im to nie przeszkadza, może się stać źródłem przykrych przeżyć i lęków u dziecka. Obudzone, słyszy, co się dzieje, a nie pojmując tego — boi się, a gdy starsze — brzydzi. Rzutuje to nieraz na stosunek dziecka do rodziców wywołując niechęć czy zawstydzenie, z czego bardzo często rodzice w ogóle nie zdają sobie sprawy. Po trzecie, spanie dorosłego z dzieckiem jest niehigieniczne. Nie jesteśmy fanatyczkami higieny, ale pewne sytuacje są grzechem przeciwko higienie, i do nich należy spanie w jednym łóżku z dzieckiem. Człowiek dorosły współżyje ze swoją florą bakteryjną nabytą w ciągu całego życia i to, co dla niego jest nieszkodliwe, dla dziecka może się stać źródłem infekcji. Trądzik na skórze matki, owsica, robaczyca, rzęsistek to tylko niektóre z zagrożeń.

Po przespanej nocy starajmy się nie zrywać dziecka gwałtownie na nogi, tylko zastosujmy „miękkie lądowanie". Jeśli nawet musimy je odprowadzić do żłobka czy przedszkola, zbudźmy je odpowiednio wcześnie, aby łagodnie przeszło z fazy snu w fazę czuwania dziennego. Dajmy mu 15 minut, a jeśli można i więcej na pobaraszkowanie w łóżku, przeciąganie się, pełne rozbudzenie. Pocałujmy je na dzień dobry, zakrzyknijmy wesoło, zanućmy piosenkę, wywołajmy u dziecka uśmiech, pomóżmy wstać zapowiedzią przyjemnych doznań, jakie je w tym dniu czekają. Starajmy się wywołać w dziecku nastrój radosnego oczekiwania na przeżycia dnia, a nie lęku przed nimi. Jeśli nas na to stać (chodzi o czas), zastosujmy małą gimnastykę poranną. Razem, boso i w koszuli, na rzuconym na podłogę kocu.

Taki styl budzenia się dziecka będzie mu bardzo pomocny w dalszym życiu, ułatwi przezwyciężanie lęków, ukształtowanie pozytywnego, otwartego stosunku do świata, do ludzi, do własnych życiowych możliwości. Spójrzmy dokoła, jak wiele jest osób, które wchodzą każdego ranka w życie z lękiem, z najgorszymi obawami. Można zaczynać dzień z nastawieniem, że wszystko, co na dzisiaj planujemy, musi nam się udać, ale można i odwrotnie: z nastawieniem, że nic się nie uda. Każda z tych postaw jest funkcją całego szeregu czynników działających na nas od wczesnego dzieciństwa. My, rodzice, mamy szansę ukształtować w naszych dzieciach optymistyczne spojrzenie na świat, a w każdym razie uwolnić od strachu przed nieznanym, które je w życiu czeka. Zamienić lęk na ciekawość, niepewność w ufność we własne siły. Oczywiście, nie wszystko zależy od nas, jest jeszcze przecież czynnik genetyczny, są okoliczności zewnętrzne, wywierające presję na psychikę dziecka, kształtujące jego osobowość, ale — uwierzcie — bardzo wiele zależy od nas.