A A A

Już starożytni...

Jak dawno świadomość tego była obecna w myśli pedagogicznej, niech świadczy cytat z dzieła Marka Fabiusza Kwintyliana, wybitnego rzymskiego retora i pedagoga, który żył w latach około 35—65 naszej ery. Dzieło nosi tytuł: Kształcenie mówcy.

„Przede wszystkim więc, gdy syn się urodzi, ojciec powinien łączyć z nim jak najlepsze nadzieje. W ten sposób od pierwszej chwili będzie miał w sobie więcej o niego troskliwości. Niczym bowiem nie są uzasadnione ubolewania, jakoby tylko nielicznym jednostkom przypada w udziale zdolność do pojmowania przedmiotów nauki, większość zaś jakoby z powodu braku bystrości umysłu traciła tylko daremnie na naukę czas i trud. Wręcz przeciwnie bowiem: większość stanowią właśnie tacy, którzy łatwo pojmują i chętni są do nauki, zgodnie z przyrodzoną właściwością człowieka".

Piękne, prawda?

Gdy jesteśmy przy starożytnych, przytoczymy jeszcze maleńki cytat z Polityki Arystotelesa, dzieła, w którym ten jeden z najsłynniejszych greckich filozofów wyłożył swoje poglądy pedagogiczne. Jeśli weźmiemy pod uwagę, że były one formułowane w czwartym wieku przed naszą erą (382—322), musimy przyznać z pokorą, że nie tak daleko posunęliśmy się w tej dziedzinie, nie mówiąc o tym, że średniowiecze cofnęło ludzi i skazało na myślenie nieracjonalne, obskuranckie, nacechowane wiarą w zabobony.

A oto Arystoteles: „Należy przyjąć, że dla dzieci, które się narodziły, wielką różnicę stanowi ze względu na ich rozwój fizyczny rodzaj pożywienia, jakie otrzymują. Z obserwacji czynionych na zwierzętach, jako też na ludach, które jako cel wychowania wytknęły sobie osiągnięcie tężyzny wojennej, okazuje się, że obfitujące w mleko pożywienie jest najodpowiedniejsze dla ciała, wino zaś nie jest wskazane ze względu na choroby, które powoduje.

Korzystne jest również używanie ruchu, o ile na to delikatny wiek pozwala. (...) Dobrze jest też przyzwyczajać dzieci zaraz od maleństwa do zimna, bo to bardzo korzystne i dla zdrowia, i dla sprawności wojennej. Dlatego u wielu ludów barbarzyńskich jest zwyczaj zanurzać nowo narodzone dzieci w zimnej rzece, u innych, jak u Celtów, odziewać je w lekkie okrycie.

Do wszystkiego bowiem, do czego można dzieci przyzwyczaić, lepiej jest przyzwyczaić je zaraz od początku, ale przyzwyczajać stopniowo, zresztą dzieci ze względu na swe naturalne ciepło z łatwością przywykają do znoszenia zimna.

No i proszę! A tymczasem minęło dwa tysiące lat i parę stuleci, a matki jak opatulały swoje niemowlęta, tak opatulają, nie bacząc na to, że się one, nieszczęsne, pocą i męczą, a pocąc, tracą wilgoć, która jest im bardzo potrzebna.