A A A

Erotyczny podkład

Wróćmy do problemów identyfikacji z płcią. Kiedy ona następuje? Czy wtedy, gdy pojawia się zdolność dostrzeżenia różnic? Niezupełnie. Identyfikacja z płcią jest procesem bardzo skomplikowanym i uzależnionym od warunków wychowawczych. Chłopiec może zdawać już sobie sprawę ze swojej odmienności biologicznej, ale — wychowywany przez kobiety, mając je za jedyny wzór i kochając je — będzie chciał być dziewczynką, jak długo się da. Z kolei jeśli dziewczynka ma czułego, troskliwego ojca, który często manifestuje swoją rolę opiekuńczą i który jest kochany i szanowany przez żonę — identyfikuje się z nim. Chce być mężczyzną, chłopcem.

Co prawda psychoanalitycy, na czele z Freudem, wysuwają hipotezę, że miłość dziecka do rodzica płci odmiennej ma zabarwienie erotyczne i charakter zaborczy, w związku z czym rodzic tej samej: płci staje się rywalem. Dziewczynka konkuruje z matką w walce o względy ojca, chłopiec konku-ruje z ojcem w walce o miłość matki. Ci rywale są groźni, budzą lęk, mają władzę nad dzieckiem. Aby ich sobie zjednać, osłabić ich siłę, dziecko zaczyna naśladować ich zachowania: dziewczynka — matki, chłopiec — ojca. W ten właśnie sposób dokonuje się identyfikacja z płcią.

Oto przykład erotycznej miłości chłopca do matki, zawarty w autobiograficznej powieści Sthendala pt. 'Zycie Henryka Brulard: „Matka moja, Henryka Gagnon, była to urocza kobieta; byłem zakochany w mojej matce.

Pośpieszam dodać, że straciłem ją mając siedem lat.

Kochając ją może w szóstym roku, byłem zupełnie ten sam, co kiedy w 1828 kochałem do szaleństwa Albertę de Rubempre: Mój sposób polowania na szczęście nie zmienił się w gruncie rzeczy wcale, z tym jedynie wyjątkiem: byłem, co się tyczy fizycznej strony miłości, takim, jakim byłby Cezar, gdyby wrócił na świat, w stosunku do armat i broni palnej. Byłbym się tego szybko wyuczył i nie zmieniłoby to w gruncie rzeczy nic mojej praktyki. 

Lubiłem okrywać matkę pocałunkami, lubiłem ją bez ubrania. Ona kochała mnie namiętnie i całowała często; ja oddawałem jej pocałunki z takim ogniem, że często była zmuszona się oddalić. Nienawidziłem ojca, kiedy przerywał nasze pieszczoty. Wciąż chciałem całować ją w piersi.

Była pulchna, świeża, była bardzo ładna. Rysy miała szlachetne i pogodne. Zginęła w kwiecie młodości i urody; w r. 1870, mogła mieć dwadzieścia osiem albo trzydzieści lat.

Nie może czuć się obrażona śmiałością, z jaką mówię wyznając, że ją kochałem; gdybym ją spotkał kiedy, powiedziałbym to jej szczerze. Zresztą nie brała w niczym udziału w tej miłości. Co do mnie, byłem tak występny, jak tylko można, kochałem jej powaby do szaleństwa. Wraz z matką skończyła się wszelka radość mego dzieciństwa".

Z Freudowskiej interpretacji, której przypisuje się dzisiaj znaczenie historyczne, pozostała żywa myśl, że emocjonalne związki dziecka z rodzicami stanowią bazę do powstania procesu identyfikacji, który jest wstępnym etapem (i podstawowym) w rozwoju dojrzałości społecznej dziecka. Zresztą teza o erotycznym zabarwieniu tych uczuć bynajmniej nie została rozbita.

Tym, co dla nas ważne w praktycznym postępowaniu z dziećmi, jest świadomość, że jako rodzice jesteśmy przede wszystkim odpowiedzialni za u- kształtowanie w nich zdolności do pełnienia ról społecznych, których charakter w znacznym stopniu zależy od płci. Dlatego nie powinno się dzieci wychowywać neutralnie, jakby na obojnaków. Podkreślajmy od pierwszej chwili różnice, inaczej ubierajmy i traktujmy chłopca niż dziewczynkę.