A A A

Dziecko nas sądzi

Można tu przytoczyć przykład 3-letniej Małgosi, która zaczęła z wielką natarczywością domagać się dowodów czułości od swojego ojca w momencie, gdy zjawiała się jego sympatia, zresztą przyjaciółka domu, do której dziewczynka była bardzo przywiązana. Gdy jednak stosunki pomiędzy ojcem a ową przyjaciółką domu zyskały zabarwienie erotyczne, Małgosia, zdezorientowana, niezdolna przecież do wytłumaczenia sobie powstałej sytuacji, zaczęła do tej pani odnosić się podejrzliwie, stała się nerwowa, płaczliwa, agresywna, a z czasem wystąpiły u niej symptomy nerwicy: moczenie się i krzyki nocne. Gdy ojciec wyprowadził się z domu, nerwica Małgosi jakby zmniejszyła się, ale wzmogła się, gdy zaczął odwiedzać dziecko. Dziewczynka podjęła walkę o ojca i w różny sposób zachęcała go, aby z nią został — działając raz płaczem, kiedy indziej przymilaniem się, a nawet udawaną obojętnością. W tym czasie czteroletnia już Małgosia była w tak złym stanie nerwowym, że matka zaczęła z nią chodzić do lekarzy, którzy zresztą niewiele mogli pomóc. I dopiero gdy ojciec wrócił do domu, w którym znów zapanowała harmonia, nerwica Małgosi minęła jak ręką uciął. Zaczęła dobrze spać, ustały krzyki nocne i moczenie się, stała się wesołą, zrównoważoną dziewczynką.

Przytaczamy ten przykład nie po to, aby przekonać kogokolwiek, że źle jest, gdy się rodzina rozpada, bo o tym każdy wie, ale żeby uprzytomnić rodzicom, aby w swoim postępowaniu brali pod uwagę dobro dziecka i wiedzieli o tym, że trudno cokolwiek ukryć przed jego czujnym okiem, słuchem i wrażliwymi nerwami. Wszystko, co narusza spokój i bezpieczeństwo rodziny, godzi w dobro dziecka, i to nie tylko doraźnie, ale również na dłuższą metę.

Tego rodzaju konflikty mają jeszcze jeden, bardzo ważny z punktu widzenia wychowawczego, aspekt: chodzi o stosunek do tego czy tej, która uosabia stronę „winną". Gdy dziecko zostaje z matką, z reguły winien jest ojciec i „ta trzecia". Tak się to na ogół kształtuje w odczuciu kobiety, która sama pozostała z dzieckiem. Ona i jej rodzina jak najgorzej mówią o tamtej dwójce, nie zwracając

często uwagi na to, że tych wymysłów słucha dziecko, dla którego do niedawna ojciec był człowiekiem godnym miłości i szacunku. Pomyślmy, co się dzieje w uczuciach dziecka, gdy się dowiaduje, że ktoś kochany, mądry i dobry stał się nagle kanalią i łobuzem, łajdakiem bez czci i sumienia? Jak sobie wytłumaczy fakt, że znajoma, z którą tak niedawno rodzice mile rozmawiali, jest szmatą, lafiryndą? Świat się po prostu przewraca w oczach dziecka i nie wie ono, czego się trzymać. Są takie rodziny, w których rozpad okazuje się trwały i matka z dzieckiem pozostają same. Niestety, nie zawsze kobieta postawiona w takiej sytuacji potrafi zachować klasę, powstrzymać się przed krytyką męża, a nieraz nawet oczernianiem go w oczach dziecka. Na pewno trudno jest powściągnąć gniew, obrazę, uczucie poniżenia, ale jednak trzeba się bardzo starać zachować powściągliwość i uchronić psychikę dziecka przed niszczącymi uczuciami gniewu i nienawiści przede wszystkim wobec ojca, ale także wobec innych ludzi. Destrukcja, jaka się dokonuje w pierwszych latach życia dziecka, ma dalekosiężne skutki. Nasycone nienawiścią stosunki między rodzicami upośledzają emocjonalnie dzieci, które stają się często niezdolne do miłości. Atrofia uczuć przenosi się z matki na dziecko, a czasem sięga do trzeciego pokolenia. Kiedy w rodzinie brak miłości i wzajemnego zaufania, a poszczególni jej członkowie mają

o partnerach jak najgorsze mniemanie, z tej optyki świat cały wydaje się zły i wszyscy ludzie mało warci. Człowiek, który wyrasta w takim klimacie, może się okazać niezdolny do kreowania własnego szczęścia, nie daje sobie rady z najprostszymi problemami dlatego właśnie, że jego stosunek do ludzi jest zatruty jadem podejrzliwości i apriorycznej niechęci. W dodatku, idąca zwykle w parze z takim nastawieniem, aspołeczna postawa utrudnia mu wejście w środowisko zawodowe.

W przypadku konfliktu małżeńskiego obie strony powinny się starać ocalić szacunek i miłość dziecka do obojga. Jest to na pewno bardzo trudne, ale stanowi elementarny obowiązek rodziców wobec dziecka. Wciąganie go natomiast w rozgrywkę, w kłótnie, oczernianie się wzajemne przed nim jest po prostu przestępstwem. Chodzi nie tylko o to, że jest moralnie brzydkie i wychowawczo niewłaściwe, ale często obraca się przeciwko autorom takich kampanii. Rodzice mają obowiązek dać dziecku możność wyrobienia sobie własnego sądu o nich i ich postępowaniu. Jeśli nawet małe da się źle usposobić wobec ojca czy matki, to gdy dorośnie, stanie się krytyczne wobec tego z rodziców, którego indoktrynacji uległo. Często zdarza się, że właśnie, wbrew opinii matki, babki i dalszych krewnych, dziecko zaczyna tajemnie tęsknić i wzdychać do potępione-go ojca.