A A A

Dziecko istota społeczna

Ludzie dzisiaj jak ognia boją się zobowiązań towarzyskich, bo są tak zmęczeni, że nie stać ich na wzajemne goszczenia się. Ale przecież mogą to być czysto utylitarne kontakty podbarwione sympatią i spolegliwością. To znaczy: „Jesteśmy Wam gotowi służyć pomocą, zawsze gdy tego potrzebujecie, i chcielibyśmy móc liczyć na to samo". A już ¡idealnie można się uzupełniać w zakresie opieki nad dziećmi. Jakąż ulgą jest dla młodego małżeństwa, gdy może wyrwać się od czasu do czasu do kina, teatru czy znajomych. Tymczasem tak niewiele rodziców może sobie na to pozwolić, gdyż nie mają co zrobić z dzieckiem. A gdy ma się w sąsiedztwie zaprzyjaźnione osoby, z którymi dzieci są zżyte, pozostawienie ich nawet na noc nie stanowi żadnego problemu. Bo nie tylko chodzi o to, aby dzieci nie zostawały w domu same, ale żeby zostały pod opieką osoby, której ufają i której rodzice mogą zaufać. Tego rodzaju wymienne świadczenia są nadzwyczaj pożyteczne nie tylko dlatego, że umożliwiają młodym rodzicom wieczorną rozrywkę, ale rozszerzają kontakty dzieci między sobą. Gdy taki maluch raz i drugi przenocuje u swego rówieśnika, razem się bawią, potem jedzą kolację, myją się i idą spać, to, choć przy tym jest zawsze trochę figlowania, rodzice mają też odświeżające przeżycia i materiał do refleksji nad swoim dzieckiem, gdy mogą je porównać z drugim.

W niektórych rodzinach jest tak silna niechęć do nawiązywania kontaktów sąsiedzkich, że wolą skazać swoje dzieci na samotność i nudę. Inne znów nie wpuszczają dzieci w trosce o czystość mieszkania. To prawda, że dzieci nabałaganią i nabrudzą, ale — po pierwsze: można pole ich szaleństw ograniczyć do jednego pokoju, a po drugie: można zachęcić do sprzątnięcia po sobie.

Często w nawiązaniu takich pożytecznych kontaktów przeszkadza po prostu nieśmiałość, ta właśnie nieśmiałość, którą zawdzięczamy — jeśli tak można powiedzieć — błędom wychowawczym naszych rodziców. Nieumiejętność nawiązania kontaktu z otoczeniem jest rezultatem braku otwartości do ludzi, zahamowań, niepewności. Warto sobie z tego zdawać sprawę, żeby się nauczyć porozumiewania z ludźmi. Bo można się tego nauczyć, jeśli się uzna, że to pożyteczne. A gdy dostrzeżemy w sobie tę nieumiejętność, tym bardziej postarajmy się uwolnić od niej dziecko. Nie jest bowiem naszym zadaniem ułatwianie dziecku życia, ale wyposażenie je w to wszystko, co pomocne w zwalczaniu trudności.