A A A

Dziecko chce pomagać

Wiemy, że dziecko chce robić to, co robią dorośli, a przede wszystkim ojciec i matka. Rwie się do czynności związanych ze sprzątaniem, gotowaniem, reperacją sprzętów domowych, samochodu czy maszyny rolniczej, gdy to dziecko wiejskie, chce towarzyszyć ojcu i matce w pracy, a — oczywiście — nie umie ocenić swoich możliwości. Stwarza to poważne problemy wychowawcze. Większość rodziców mówi po prostu: „To nie dla ciebie" albo: „Za mały jesteś, jak dorośniesz, będziesz mi pomagał", ale jest to zbywanie dziecka, które się takim traktowaniem czuje dotknięte i tym bardziej będzie szukało sposobu dostania się do zakazanego mechanizmu, do upatrzonego kozika czy innego niebezpiecznego dla siebie przedmiotu. Trzeba się starać zaspokoić zainteresowania dziecka i jego potrzebę włączenia się w prace domowe w sposób właściwy dla jego. wieku.

Gdy na przykład czyścimy mieszkanie odkurzaczem, dajmy dziecku zmiotkę i nauczmy, jak wymiatać kurz z kątów. To nieważne, że dwu- czy trzyletni brzdąc nie będzie jeszcze tego umiał zrobić, ważne, że zostanie zaspokojona jego potrzeba uczestnictwa i pragnienie wykonywania czynności przeznaczonych dla dorosłych. Jeśli chce obierać z nami kartofle, wyszukajmy jakiś tępy nóż z zaokrąglonym czubkiem i niech się malec mozoli. Szybko zmęczy go to zajęcie i zniechęcony odejdzie do swoich zabawek. Nie zapominajmy o tym, że małe dziecko nie jest jeszcze w stanie zatrzymywać swojej uwagi przez czas dłuższy na jednej sprawie. Ta okoliczność jest w kontekście omawianego problemu korzystna. Przy odrobinie wysiłku jesteśmy w stanie odwrócić uwagę dziecka od czegoś, co jest dla niego niebezpieczne czy niepożądane z innych względów, i dzięki temu szczęśliwie wybrnąć z krytycznych sytuacji.

Na koniec zwróćmy uwagę na zabawki. Nie wszystkie są bezpieczne dla dziecka, choć być powinny. Przede wszystkim strzeżmy dziecko przed takimi, które mogą być przez nie rozgryzione, mogą się złamać, tworząc ostry kant czy szpikulec, przed zabawkami łatwo palnymi. Lepiej dać niemowlęciu do zabawy drewniany tłuczek do kartofli i pokrywkę z garnka aniżeli wątłą grzechotkę wypełnioną suchym grochem, która się może złamać, skaleczyć dziecko, nie mówiąc już o tym, że wysypanym grochem może się dziecko udławić.

Przy okazji warto wspomnieć, że dzieci od najmłodszych lat uwielbiają bawić się prawdziwymi przedmiotami, toteż w każdym domu powinno się kilka takich przedmiotów dla dziecka przeznaczyć.

Jest sztuką takie wychowanie dziecka, aby mu maksymalnie zaoszczędzić zakazów, a jednocześnie ustrzec przed grożącymi niebezpieczeństwami. Wiemy przecież, że spętane zakazami nie będzie się prawidłowo rozwijać. Jak każdemu stworzeniu do pełno ni życia potrzebna mu jest przede wszystkim swoboda. Oczywiście, granice tej swobody są zakreślone każdorazowo przez możliwości psychofizyczne dziecka. Musimy je dobrze znać, uczyć się go i modelować nasz stosunek do niego, w miarę jak wzrasta i rozwija się. Trudno radzić rodzicom, aby nie dmuchali na zimne. Niech dmuchają, ale tak, żeby dziecko tego nie widziało.