A A A

Czas ochronny dla wszystkich trojga

Nowa sytuacja, kształtująca bardziej partnerski układ w małżeństwie i wyposażająca ojca w prerogatywy, których przedtem nie miał, nie zmienia jednak jego płci. Pamiętajmy o tym i nie żądajmy, aby wszedł w rolę matki. Partnerstwo nie polega na tym, że mężczyzna i kobieta zamieniają się rolami, ale że każde wypełnia jak najlepiej swoją rolę. Trzeba to podkreślić, żeby ustrzec się przed stawianiem ojcu swego dziecka zbyt wygórowanych wymagań. Powiedzieliśmy już, że oczekiwanie dziecka jest okresem trudnej próby dla obojga małżonków. W myśl tej zasady swojego rodzaju ochrony wymaga także ojciec dziecka. I tak jak on powinien dbać o to, aby ona się nie przemęczała, aby się odpowiednio odżywiała, aby przeprowadzała okresowe badania, zażywała w sposób umiarkowany ruchu i nie dawała do siebie dostępu niepokojom i smutkom, tak ona powinna dbać o to, aby on nie odczuł w pewnym momencie obowiązku trwania przy niej jako przymusu, gdy chciałby czasem pozwolić sobie na jakąś rozrywkę.

Zwycięskie wyjście z próby, jaką jest dla małżeństwa ciąża, poród i pierwszy okres macierzyństwa, zależy w znacznym stopniu od kobiety. Bo ona właśnie musi rozumieć, że mężczyzna, nawet najbardziej czuły i współczujący, nie jest w stanie wniknąć w jej sytuację psychofizyczną i wobec tego nie pojmie wszystkich trudów ciąży, nie można go nimi obarczać. Nie żądajmy więc, aby wyrzekł się swoich zamiłowań sportowych, kulturalnych czy innych, nie możemy też oczekiwać, aby spędzał przy nas wszystkie wolne chwile, bez przerwy nas emablował i obchodził się z nami jak z jajkiem. Jeśli wszystko przebiega mniej więcej normalnie, kobieta jest zdrowa i dobrze znosi ciążę, powinna w miarę sił i w porozumieniu z lekarzem także uprawiać sporty, chodzić do kina i teatru, spotykać się z przyjaciółmi. Jeśli jednak nie czuje się na siłach albo nie ma na to ochoty, niechaj nie wymaga od męża, aby stale tkwił przy niej. Miłe to, jeśli wypływa z własnej i nieprzymuszonej woli, ale nawet w takim przypadku należy zachęcić partnera, aby poszedł się rozerwać, póki jeszcze można, bo gdy już dziecko przyjdzie na świat, na oboje spadają tak duże obowiązki, że nie wchodzi w grę taka wspaniałomyślność: „Ja zostanę przy pieluszkach i dziecku, a ty idź na narty, na brydża czy do kina". Noworodek, a potem niemowlę wymaga tak wiele pracy i zaangażowania emocjonalnego, że oboje rodzice, ludzie przeważnie młodzi, bez doświadczenia, ledwie nadążają ze wszystkim i niewiele im zostaje czasu nawet na niezbędny odpoczynek.

Dodajmy, że nie tylko rozsądek nakazuje kobiecie okazywać zrozumienie dla potrzeb swojego partnera, ale również świadomość tego, że ma ona za swoje trudy rekompensaty, którymi w żaden sposób z mężczyzną podzielić się nie może. Położy ręce na brzuchu i czuje ruchy swojego dziecka, wie, że je w sobie ma, że je żywi, kołysze, ochrania. Czy to doznanie można z czymś porównać? Czy je można opowiedzieć? Często mówimy o macierzyństwie w kategoriach niemal męczeństwa, a przecież to jest przede wszystkim radość i ciekawość: Kto się urodzi: chłopiec czy dziewczynka? Do kogo będzie podobne? Jakie ono będzie? A jeśli urodzą się bliźnięta? Czyby to było dobrze, czy nie? Czy dalibyśmy sobie radę? Jak przemeblować mieszkanie, aby w nim było wygodnie i zdrowo nowemu domownikowi?

Te pytania, i jeszcze wiele innych, są tematem rozmyślań i wielu rozmów między rodzicami.