A A A

Bliskość matki

Karmienie piersią ma też ogromne znaczenie dla wyzwolenia interakcji emocjonalnej pomiędzy noworodkiem a matką, stanowiąc jakby przedłużenie biologicznej jedności, której pełnym wyrazem był rozwój płodu w łonie matki. Dziecko podczas ssania piersi przywiera do ciała matki, dotyka piersi rączkami, czuje ciepło emanujące od niej, jej zapach, słyszy jej głos. Wszystkie te doznania wywierają pozytywny wpływ na psychikę dziecka; dają mu poczucie bezpieczeństwa, wprowadzają w stan błogości. Kiedy najedzone, ufne leży w ramionach matki, to na tym etapie rozwoju otrzymuje optimum tego, co mu jest do życia i szczęścia potrzebne. W jego podświadomości zapisują się te dodatnie wrażenia i na całe życie z pojęciem matki kojarzyć mu się będzie wszystko, co najlepsze; ona zaspokaja głód i gwarantuje poczucie bezpieczeństwa, a więc daje to, co jest fundamentem szczęśliwego życia.

Niegdyś nie doceniano psychologicznych aspektów karmienia i przekazywano niemowlę w ramiona mamki albo karmiono butelką. Nawet dzisiaj jeszcze wiele osób nie zdaje sobie sprawy z wagi tych aspektów i jeśli np. kobieta z takich czy innych względów traci pokarm, to często zamiast przy karmieniu butelką wziąć dziecko na ręce, przytulić je i tak karmić, wykazuje wiele pomysłowości, aby umocować butelkę w łóżeczku czy wózeczku tak, aby mieszanka sama spływała do ust dziecka.

Wspomnijmy o pozycji podczas karmienia. Chodzi o to, aby była najwygodniejsza dla matki i niemowlęcia, a zarazem żeby dawała jak najbliższy kontakt fizyczny z tych względów, o których już była mowa. Najlepiej więc wybrać jakiś wygodny fotel, który zapewniałby oparcie dla pleców i wsparcie dla przedramienia, na którym lokujemy główkę dziecka, resztę ciała opierając na kolanach. Karmiąca powinna mieć pod nogami stołeczek, na którym oprze jedną lub obie nogi, w zależności od pozycji, jaką przybierze. Kobieta podczas karmienia powinna być rozluźniona psychicznie, pogodna, w miarę możliwości — wypoczęta, choć wiemy, że to w pierwszym okresie macierzyństwa najtrudniej. Piersi trzeba za każdym razem przed karmieniem przetrzeć spirytusem. Po karmieniu dziecko powinno odbeknąć, by opróżnić żołądek z powietrza, które się tam dostało w pierwszych minutach łapczywego ssania. W tym celu należy umiejętnie ucisnąć przeponę brzuszną, po przełożeniu sobie dziecka przez ramię. Trzeba poczekać, trzymając dziecko w opisanej pozycji, aż beknie. Oczyszczone w ten sposób z powietrza jelita i żołądek lepiej trawią. Nie występują zaburzenia w rodzaju wzdęć, tzw. kolki itp.

Wiele kobiet niestety traci pokarm, gdy podejmują pracę zawodową po wyczerpaniu urlopu macierzyńskiego. Napięcia nerwowe, przemęczenie fizyczne, niedosypianie, wszystko to fatalnie wpływa na funkcjonowanie gruczołów piersiowych i stopniowo prowadzi do zaniku pokarmu. Dzieje się to ze szkodą dla dziecka. Naukowcy przestrzegają, że odchodzenie od karmienia naturalnego jest zagrożeniem biologicznym gatunku ludzkiego równym co do skali niebezpieczeństwa temu, jakie stworzył dla ekologii rozwój źródeł energii. Wielu z nich stoi na stanowisku, że ssaki dlatego osiągnęły najwyższe miejsce na drabinie ewolucyjnej wśród kręgowców, że były chronione pokarmem naturalnym. We wspomnianej książce Fijałkowskiego czytamy, że „Jeden z zachodnioeuropejskich lekarzy — A. Montagu — stwierdził, iż dzieci karmione z butelki czterokrotnie częściej zapadają na zakażenia dróg oddechowych, dwudziestokrotnie częściej na zaburzenia przewodu pokarmowego i dwudziestodwukrotnie częściej na różnego rodzaju zakażenia".

Często zdarza się, że młoda matka nie zdając sobie sprawy z tego, jakim dobrodziejstwem jest dla dziecka jej pokarm, pochopnie rezygnuje z karmienia piersią pod byle jakim pretekstem. A to na przykład dochodzi do wniosku, że jej pokarm jest zbyt chudy albo zbyt tłusty (bardzo często występująca obawa), bo „dziecko słabo przybiera na wadze", albo „zbyt przybiera na wadze". Są to zazwyczaj błędne mniemania i w żadnym razie bez konsultacji z lekarzem nie powinno się rezygnować z naturalnego karmienia. Również mało prawdopodobne jest, że dziecku szkodzi pokarm matki, akie zjawisko występuje bardzo rzadko, a stwierdzić je musi lekarz na podstawie laboratoryjnej analizy pokarmu.

Pamiętajmy przy tym, że gdy — z takich czy innych względów — odstąpimy od karmienia piersią i podamy dziecku butelkę, ono momentalnie przyzwyczai się do niej i nie będzie chciało potem ssać piersi. A dzieje się tak z tej prostej przyczyny, że z butelki mleko leci większym strumieniem i niemowlę nie musi wkładać w ssanie tyle wysiłku, co przy pobieraniu pokarmu z piersi matki, a odruch oszczędzania wysiłku objawia się u człowieka od najmłodszych lat. Tymczasem ten wysiłek jest celowy oraz pożyteczny i nie trzeba dziecka przed nim chronić.

Szczególnie bezcennym darem natury jest pokarm kobiety w okresie lata, gdy jest gorąco. Niemowlęta są wtedy o wiele bardziej narażone na wszelkiego rodzaju zakażenia, a mleko matki chroni je przed nimi po pierwsze dlatego, że zawiera ciała odpornościowe, a po drugie, ponieważ jest jałowe, tzn. nie zawiera bakterii chorobotwórczych, jest zawsze świeże i czyste i nie wymaga żadnej obróbki.

Na zakończenie pochwały kobiecego mleka chcemy powiedzieć, że bardzo nikły procent kobiet rzeczywiście nie może karmić piersią. Jeśli nawet pokarm nie wystąpił od razu, to może wystąpić! później pod wpływem ssania brodawki przez dziecko. Pamiętajmy, jest to główny sygnał wyzwalający pracę gruczołów piersiowych.