A A A

Antytalenty pedagogiczne

Zdumiewa brak zdolności pedagogicznych u niektórych rodziców. Jedni zapędzają do łóżka dzieci nie odczuwające jeszcze senności, inni potrafią skutecznie wybić dziecko ze snu.

Oto na przykład matka małego Maćka po powrocie z wizyty u krewnych, gdzie dziecko bawiło się z rówieśnikami i zjadło obfity podwieczorek, usiłuje przed położeniem go spać wepchnąć w niego kolację i wykąpać go.

Nic jej się oczywiście nie udaje. Dziecko nie chce jeść i gwałtownie oponuje przeciwko myciu, natomiast chce pić, na co matka programowo nie zwraca uwagi. Po pierwsze dlatego, że Maciek dostał już pić po jedzeniu, a po drugie — przed snem daje mu pić jak najmniej.

Matka Maćka nie bierze pod uwagę tego, że dziecko nasyciło się, zmęczyło i przegrzało podczas odwiedzin i teraz jest tylko bardzo spragnione i zmęczone. Należy je więc napoić, rozebrać, umyć rączki i buzię albo przetrzeć wilgotną myjką, wysadzić na nocniczek i położyć spać. Nie ma co zabiegać o wypełnienie pełnego programu czynności związanych z układaniem dziecka do snu. Można to sobie w wyjątkowych wypadkach darować. O wiele ważniejsze jest, aby dziecko jak najprędzej doznało ukojenia po zmęczeniu i wysiłku nerwowym, jakim dla małego zwłaszcza dziecka jest kontakt z obcym środowiskiem, z obcymi dziećmi. Obowiązkiem matki jest wyjść naprzeciw jego potrzebie odpoczynku i snu. Wszystko, co to w danym momencie zakłóca, wyrządza krzywdę dziecku; szczególnie niedopuszczalne jest doprowadzanie przed snem do sytuacji konfliktowych. Podstawową zasadą jest stworzenie dziecku komfortu psychicznego przed pójściem spać, nieforsowanie nakazów, niedręczenie, niewojowanie z nim. Konstrukcja psychiczno-nerwowa dziecka jest jeszcze słaba, wątła, łatwo ją naruszyć, zburzyć spokój, wywołać napięcie, a wtedy sen odchodzi daleko i rozpoczynają się dręczące godziny marudzenia dziecka sennego, ale nie mogącego usnąć, bo mu tę możliwość zepsuli pedantyczni, bezmyślni rodzice.

W postępowaniu z dzieckiem nie wolno być dogmatykiem i stosować niewzruszenie z góry i raz na zawsze przyjętych zasad. Trzeba je kształtować w zależności od warunków i okoliczności.

To samo odnosi się do zasady codziennego mycia całego ciała dziecka przed snem. Na przykład w lecie, gdy dziecko jest na wakacjach i w ciepłe dni wielokrotnie zanurza się w rzece, jeziorze czy morzu, dostatecznie nawilża skórę, oczyszcza ją, wystarczy umycie przed snem nóg, rąk, twarzy i zębów.

Nie zapominajmy też o tym, że dziecko, zmęczone przeżyciami całego dnia, na ogół nie ma ochoty przed snem najadać się. Po myciu przeważnie nie zjada czy nie wypija całej swojej porcji. Bo jest zmęczone i senne. Uszanujmy to, nie potrząsajmy dzieckiem, nie wgadujmy w nie jedzenia, pozwól-my mu spokojnie usnąć. Rano sobie powetuje.